POLONIA
CO DALEJ W SPRAWIE ROBERTA DZIEKANSKIEGO?
Wywiad w GAZETA Toronto
Małgorzata P. Bonikowska: Mamy za sobą drugi etap prac Komisji Braidwooda. Obserwowałeś to cały czas z bliska. Jaka jest Twoja ocena tego, co się tam wydarzyło – procesu, uczestników, wyników?
Zygmunt Riddle Przetakiewicz: Drugi etap prac Komisji Braidwooda czyli mowy końcowe prawników już się zakończyły. Podobnie jak przesłuchania, tu na sali wystąpienia te nie były bardzo publiczne, gdyż nagłośnienie było fatalne i niewiele było słychać. Jedynie dobrze słyszalny był Don Rosenbloom, wspaniały mówca, znakomity prawnik, tylko przez przypadek reprezentujący rząd Polski, bo wiadomo, że dopiero na skutek programu telewizyjnego TV Polonia, po wielu miesiącach oczekiwania i na kilka dni przed rozpoczęciem prac Komisji, uzyskał wymagane umocowanie i instrukcje. Rosenbloom nie tylko demaskował kłamstwa RCMP, ale też ujawniał prawdę, całą prawdę, co robiło duże wrażenie na zgromadzonych łącznie z Braidwoodem.
Znacznie lepiej byłoby przysłuchiwać się obradom Komisji w internecie. Ale tu na miejscu były kuluary i częste rozmowy z prawnikami i dziennikarzami podczas przerw. Tutaj Zosia znalazła bardzo dużo zrozumienia i wsparcia w trudnych momentach. Tutaj poznałem wielu wspaniałych dziennikarzy oddanych prawdzie, z którymi się zaprzyjaźniłem.
MPB: Co najbardziej zapamiętałeś?
ZRP: Przede wszystkim ból i nieprawdopodobne cierpienie Zosi podczas odtwarzania setki razy nagrania wideo Paula Pritcharda oraz podczas wystąpień prawników, obciążających Roberta za to co się wydarzyło.
MPB: Jakie mogą być korzyści z przebiegu prac Komisji?
ZRP: Niewątpliwie prawda o tragicznych wydarzeniach na lotnisku nagrana przez Pritcharda na jego wideo została w pełni ujawniona w niezarejestrowanych szczegółach. Na przykład przesłuchania pracowników lotniska, którzy zetknęli się z Robertem i potwierdzali, że był bardzo zdezorientowany i sfrustrowany, ale nie agresywny i szukał za wszelką cenę pomocy. Pamiętajmy o tym, że przez prawie 8 godzin krążył przy karuzeli bagażowej i czekał na Mamę, tak jak był umówiony i nikt nie przyszedł mu z pomocą, nikt nie przyprowadził mu tłumacza.
Również, co nie jest kwestią bagatelną, ujawnione zostały wszystkie kłamstwa i przekręty policjantów RCMP oraz tuszowanie sprawy przez ich zwierzchników, łącznie z komisarzem Elliottem, przyjacielem Prezesa KPK.
MPB: Czyli warto było powołać tę Komisję?
ZRP: Nie myślę. Nie tylko niepotrzebny wydatek dla nas, podatników, idący już w miliony dolarów. Również przedłużające się niepotrzebnie cierpienie i tortury dla Zosi.
MPB: Więc nie trzeba było tej Komisji powoływać?
ZRP: Oczywiście, że nie trzeba było. Dochodzenie przeprowadzone zaraz po śmierci Roberta przez RCMP (to musi się prawnie zmienić, że prawda dotycząca RCMP nie może być weryfikowana przez nią samą) wylądowało na biurku Prokuratury Kolumbii Brytyjskiej. Zarówno Prokuratura jak zresztą również RCMP miały też do dyspozycji wideo Pritcharda. Od razu było jasne, że dochodzenie RCMP i wideo to dwa różne światy. Natychmiast prokurator, w oparciu o wideo, powinien postawić policjantów w stan oskarżenia. Mielibyśmy wtedy nie Komisję Braidwooda, lecz postępowanie sądowe i z całą pewnością policjanci po kilkunastu miesiącach byliby skazani i dla Zosi sprawiedliwości by się stało zadość.
MPB: Tak się jednak nie stało. Jakie są wobec tego możliwe prawne konsekwencje prac komisji Braidwooda?
ZRP: Są już konsekwencje polityczne. Opinia publiczna dobrze wie, że policja zabija niewinnych obywateli, kłamie i zaciera ślady, a państwo oraz chyba jedyna pozapaństwowa organizacja kanadyjska (niezwykłe, że to Kongres Polonii Kanadyjskiej) ją chroni.
Jeśli zaś chodzi o skutki prawne to są one znikome. Raport Komisji, nawet najdalej idący w rekomendacjach, nie powoduje żadnych prawnych konsekwencji. Rząd Kolumbii Brytyjskiej może ten Raport wrzucić do kosza, może go badać w nieskończoność, może też obiecać pewne mało znaczące zmiany strukturalne. Jest mało prawdopodobne, aby powołał Specjalnego Prokuratora i postawił pod sąd sprawców śmierci Roberta. Mógł to już dawno uczynić, dwa lata temu, mając do dyspozycji wideo Pritcharda, które nie tylko obalało wyniki śledztwa RCMP, ale również dostarczało wystarczających dowodów na to, co się na lotnisku wydarzyło.
MPB: Czyli nie widzisz szans na ponowne otwarcie sprawy?
ZRP: Szanse są zawsze. Z mojej dwukrotnej korespondencji z wiceministrem sprawiedliwości Kolumbii Brytyjskiej, panem Gillenem, od którego formalnie zależy powołanie Specjalnego Prokuratora, wiem, że władze nadal zasłaniają się Komisją Braidwooda i czekają na raport końcowy, który może będzie gotowy w grudniu, raczej jednak w grudniu po południu, czyli po Olimpiadzie w Vancouver. Jednak sprzeciw Zosi i naszej organizacji, wielu dziennikarzy i opinii publicznej wobec takiego stanowiska pana Gillena, został ujawniony mediom i zobaczymy na ile ogień będzie podtrzymany i rozniecony. Mieliśmy kilka wywiadów dla Global TV i CTV. Zależy to dużo od mediów. Planujemy też demonstracje pod budynkiem Ministerstwa Sprawiedliwości.
MPB: Jakie ma znaczenie to co się teraz dzieje w Polsce?
ZRP: Ma znaczenie kolosalne, wbrew temu co powiedział w ostatnim wywiadzie dla TV Polonia Prezes KPK, iż nie jest to sprawa polska, lecz kanadyjska. W momencie kiedy odwieszone zostanie śledztwo w Gliwicach, kiedy prokurator z Polski przyjedzie do Vancouver i będzie przesłuchiwał sprawców śmierci Roberta, wówczas z dużą pewnością rząd federalny i prowincjonalny nie pozwoli sobie na jeszcze jedną wielką światową kompromitację systemu sprawiedliwości i powoła Specjalnego Prokuratora. Szczególnie jeśli nastąpi to przed Olimpiadą. Ale czy tak będzie przekonamy się dopiero kiedy śledztwo w Polsce zostanie odwieszone.
MPB: Kiedy się to stanie?
ZRP: Mec. Piotr Banasik, reprezentujący Zosię w tej karnej sprawie, wniósł już do prokuratora wniosek o wznowienie śledztwa. Prokurator odmówił, argumentując, że w Kanadzie jest już prowadzone śledztwo. Ten oczywiście absurdalny argument prokuratora wynika z całkowitego niezrozumienia czym jest Komisja Braidwooda lub jest świadomym działaniem rządu polskiego na odwlekanie sprawy i nienarażanie “dobrych” stosunków Polski z Kanadą. Teraz sprawę rozstrzygnie sąd, do którego mec. Banasik wniósł skargę na prokuratora i przekazał sądowi wyjaśnienie prawnika kanadyjskiego Billa Sundhu czym jest, a czym nie jest Komisja Braidwooda. Mam nadzieje, że o decyzji sądu w Polsce będę mógł poinformować wkrótce.
Wiecej na:
http://www.gazetagazeta.com/artman/publish/cat_index_68.shtml
http://www.gazetagazeta.com/artman/publish/article_26243.shtml
Panie Lizoń,
Jestem absolutnie zaszokowany Pańską postawą. Cała Polonia (i nie tylko, bo przecież dołączają inni) robi wszystko, aby doprowadzić do reorganizacji tej skorumpowanej instytucji (RCMP), a Pan idzie do reprezentanta właśnie tej instytucji, aby w tym momencie zrobić sobie zdjęcie i obiecuje Pan wspólną akcję uzdrowienia skorumpowanych. Czy Pan przypadkiem nie pomylił adresów?
Czterech uzbrojonych, silnych “przedstawicieli prawa”, gdzie dwóch z nich mogło bez problemu obezwładnić wymęczonego podróżą człowieka, ale woleli 5 razy strzelić do niego z paralizatora, a dopiero później zastanawiać się co dalej. Do kompletu całe to towarzystwo (włącznie z przełożonymi) kłamie jak najęte. Czy Pan nie zdaje sobie sprawy, że tylko film przypadkowego świadka tego morderstwa (tak, to było MORDERSTWO w imię prawa – tak przynajmniej RCMP zamierzało przedstawić taką wersję) pozwoliło na ujawnienie całego zajścia.
W tej sytuacji Pan włącza się ze swoją misją. Co Pan uzyskał (oprócz zdjęcia oczywiście) z tej wizyty? RCMP uzyskało wiele – czy w ogóle zdaje Pan sobie z tego sprawę?
Wstyd przynosi Pan całej Polonii. Tak jak przygotowali Pańscy poprzecznicy całą parodię wyboru Pana na prezesa KPK, tak też Pan postępuje. To całkiem jakby Pan chciał płynąć pod prąd.
Wierzę, że nie za daleko Pan zapłynie.
Jako praktykujący katolik to zbłądził Pan całkowicie. Nie sądzę, aby Pan zdawał sobie sprawę co oznacza służba publiczna? Wierzę, że odpowie Pan za to.
Leszek Kociuba
•••
Pan Lizoń odbudowuje publiczne zaufanie do RCMP w zamian za wspólne zdjęcie z komisarzem RCMP
Pan Lizoń zagalopował się w swojej dbałości o dobre stosunki, w tym przypadku, z komisarzem RCMP, deklarując pomoc i współpracę w odbudowaniu zaufania do RCMP. Nie można jednak budować, czy odbudowywać zaufania, przymykając jednocześnie oczy na matactwa popełniane przez oskarżonych w trakcie śledztwa oraz akceptując pokrętną wersję władz RCMP, według której to sam Robert Dziekański był winien swojej śmierci. Nie można również zajmować się odbudowywaniem zaufania, nie mając w tej sprawie mandatu zaufania środowiska, które się reprezentuje. Takie stanowisko p. Lizonia, pełniącego jakby nie było, kierowniczą funkcję w Kongresie Polonii Kanadyjskiej, akceptuje oficjalną wersję wydarzeń, zgodnie z życzeniem RCMP, stawia go tym samym po stronie sprawców tragedii w porcie lotniczym Vancouver. To konformistyczne stanowisko prezesa KPK, w powszechnym odbiorze może rzucać cień na KPK jako organizację oraz na polonijną społeczność akceptującą takie zakończenie sprawy morderstwa popełnionego na Polaku, bowiem zarówno okoliczności śmierci Roberta Dziekańskiego jak i śledztwo trwające wiele miesięcy, wzbudziło zrozumiałe zainteresowanie i zaniepokojenie ogółu społeczności kanadyjskiej.
Wydaje się, że p.Lizoń obejmując tak ważną funkcję w Kongresie Polonii Kanadyjskiej wszedł w buty o wiele dla niego za duże.
Coś na rzeczy ma zachowanie p. Lizonia w dniu 30 marca 2008 roku, kiedy to w Centrum Kultury im. Jana Pawła II w Mississaudze miał miejsce ostatni etap akcji zbierania podpisów pod apelem o referendum w sprawie ratyfikacji tzw. Traktatu Lizbońskiego przez sejm RP, w konsekwencji odbierającego Polsce atrybuty suwerenności.
Dla przypomnienia dodam, że akcja informacyjna, zarówno o skutkach ratyfikacji, jak i możliwości osobistego zajęcia stanowiska w tej sprawie, była prowadzona wśród polonijnego środowiska od stycznia 2008 r. przy moim wydatnym udziale.
W niedzielę 30 marca 2008 r. przy naszym stanowisku informacyjnym ulokowanym w hallu budynku i udekorowanym w widoczny sposób, zatrzymywali się liczni, przybywający do Centrum, zarówno świadomi celu przybycia jak i inni, którzy po uzyskaniu informacji o celu akcji, spontanicznie udzielali poparcia.
Wśród przybywających pojawił się p. Lizoń i na nasze uprzejme zaproszenie skierowane do niego, w sposób głośny i arogancki “pouczył” nas, tzn. trzy-osobowy zespół organizacyjny, “żebyśmy nie zajmowali się tu nie swoimi sprawami” i zdenerwowany naszą obecnością (?) pomaszerował dalej.
A ja chciałbym przypomnieć p. Lizoniowi, powiedzenie znanego Człowieka z nieco odległych czasów, które brzmi: “Jestem Polakiem więc obowiązki mam polskie”.
Pan Lizoń, wiedząc o terminie posiedzenia Sejmu RP przewidzianym na 1 kwietnia 2008 r. i pewnej ratyfikacji Traktatu, także przy udziale “pseudopatriotów”, w ten sposób swoim stanowiskiem “dostroił się” do obowiązującej linii sejmowej tak, jak aktualnie “dostroił się” do wymagań RCMP.
Wiesław Kwaśniewski
Toronto, 12.08.2009
•••
Szanowna Redakcjo,
Zmartwiło mnie przeczytanie informacji o spotkaniu prezesa KPK z szefem RCMP. To spotkanie miałoby może jakiś sens, gdyby przebiegło tak jak powinno. Przecież chyba wszyscy ludzie, którzy mają odrobinę zdrowego rozsądku i uczciwości, widzą, co się dzieje w sprawie Roberta Dziekańskiego. Policjanci naruszyli podstawowe zasady postępowania, używając nadmiernej siły i przemocy, co jednoznacznie stwierdził ekspert w tej dziedzinie dr Webster. Wystarczyło użyć spreju pieprzowego, a pewnie i to nie było konieczne. Gdyby wszyscy czterej policjanci unieruchomili Dziekańskiego, nie miał szans na opór (którego zresztą wcale nie chciał stawiać). To wszystko dzięki nagraniu wideo, że początkowe kłamstwa policji wyszły na jaw. A jak słusznie napisała red. Bonikowska w swoim felietonie pt. “Nie wszędzie znajdzie się Paul Pritchard”, przecież większość konfrontacji z policją odbywa się bez świadka w postaci kamery. I wtedy co? Jak udowodnić, że policjanci użyli nieproporcjonalnej do sytuacji przemocy? Ile osób ma jeszcze zginąć?
Dlaczego mieniący się rzecznikiem Polonii prezes KPK p. Lizoń nie domagał się ostro wyjaśnień, skruchy, obietnicy zastosowania przez RCMP działań dyscyplinarnych wobec kłamiących pod przysięgą funkcjonariuszy? Dlaczego w imieniu Polonii, czyli moim i setek tysięcy osób, obiecał współpracę?! Z kim – z człowiekiem, który nie potrafi zapanować nad swoimi własnymi podwładnymi?!
Spotkanie o takim przebiegu lepiej aby się w ogóle nie odbyło. To wstyd dla Polonii, że zamiast stawać solidarnie za ofiarą i jej rodziną, walczyć o bezpieczeństwo innych ludzi w podobnych sytuacjach w przyszłości, takim uściskiem ręki prezes KPK uwiarygodnił metody działania RCMP, zrezygnował z należnej mu roli. To nie my – obywatele jesteśmy dla policji, tylko ona dla nas. My ją opłacamy i my mamy prawo od niej wymagać.
Na utracone zaufanie trzeba długo pracować, aby je odzyskać. I to nie my mamy coś robić, ale właśnie RCMP, która się skompromitowała w oczach społeczeństwa, w oczach całej Kanady i świata.
Swoją drogą, wyrazy szacunku dla dr. Webstera, że nie bał się powiedzieć i nadal mówić prawdy w sprawie Dziekańskiego. On sam – a kto lepiej wie? – podkreśla konieczność zmian w tej instytucji. A zatem my powinniśmy na każdym kroku domagać się tych zmian – przez każdego reprezentanta, przy każdej okazji, a nie umywać rąk i uśmiechać się miło dla zachowania dobrych stosunków między prezesami, dyrektorami, komisarzami i politykami.
Czas nareszcie na twardego, nieustępliwego lidera Polonii, z którym wtedy liczyliby się Kanadyjczycy mający moce decyzyjne. Obecnie jestem pewien, że kpią sobie z tej Polish community, której wystarczy pokazać marchewkę, której imponuje uścisk dłoni tego czy innego Kanadyjczyka na stanowisku i którą można łatwo zbajerować, jak to się mówi w języku codziennym.
Gratuluję bogatych materiałów na temat sprawy Dziekańskiego w Gazecie.
Wasz czytelnik,
Andrzej Wójcik
© Copyright 2003, 2004, 2005, 2006 by www.gazetagazeta.com
Uwagi i komentarze na temat tego tekstu prosimy kierowac pod adres listy@gazetagazeta.com Zastrzegamy sobie prawo do publikacji nadeslanych listów, a takze do ich skracania.
Rozmowa z Zygmuntem Riddle Przetakiewicz, liderem Kanadyjskiego Ruchu Obrony Praw Obywatelskich
Gazeta: Prezes Zarządu Głównego KPK Władysław Lizoń spotkał się z komisarzem RCMP Williamem Elliottem w Ottawie, aby omówić sprawy dotyczące wydarzeń związanych z tragiczną śmiercią Roberta Dziekańskiego na lotnisku w Vancouver. Jaka jest wasza reakcja na to spotkanie?
Z.R.P.: W imieniu naszej kanadyjskiej organizacji w komunikacie dla mediów wypowiedział się dr Mike Webster, członek założyciel naszego Ruchu (zamieszczamy je poniżej – Red).
Gazeta: Jaka jest Twoja osobista reakcja?
Z.R.P.: Jestem zażenowany.
Gazeta: Dlaczego zażenowany?
Z.R.P.: Zażenowany, gdyż jako jeden z nielicznych członków założycieli pochodzenia polskiego tej kanadyjskiej organizacji musiałem tłumaczyć się jak to się stało, że Kongres Polonii Kanadyjskiej zaoferował pomoc i współpracę w wysiłkach, aby odbudować zaufanie publiczne do RCMP.
Gazeta: Co w tym złego? Przecież nam wszystkim powinno zależeć na tym aby to publiczne zaufanie do RCMP odbudować?
Z.R.P.: Absolutnie zgoda, nam też na tym zależy, ale najpierw muszą zajść istotne zmiany w RCMP.
Gazeta: Jakie zmiany?
Z.R.P.: Zmiany strukturalne, o których dr Mike Webster szeroko pisał w listach otwartych do Zosi Cisowskiej i do mnie.** Ale przede wszystkim tych czterech funkcjonariuszy RCMP odpowiedzialnych za śmierć Roberta i przyłapanych na kłamstwie już od dawna nie powinno być w RCMP. Powinni być odcięci od setek tysięcy dolarów, które my podatnicy płacimy za ich prawników, którzy manipulują prawem i przedłużają pracę Komisji Braidwooda. Powinni być postawieni w stan oskarżenia za spowodowanie śmierci Roberta oraz za mówienie nieprawdy pod przysięgą.
Gazeta: Ale prezes Lizoń tego się właśnie domagał.
Z.R.P.: No niezupełnie. Zapytał tylko dlaczego nie zostali oskarżeni o przestępstwo na mocy kodeksu karnego i komisarz Elliott słusznie zwrócił uwagę, że decyzja ta nie została podjęta przez RCMP, lecz przez ministra sprawiedliwości Kolumbii Brytyjskiej. Pan Lizoń słowem nie wspomniał, że powinni być usunięci z policji za karygodne, nieprofesjonalne działania, które spowodowały śmierć Roberta Dziekańskiego, co jest w gestii tylko i wyłącznie komisarza Elliotta. Nic nie wspomniał pan Lizoń, że niedopuszczalne jest aby funkcjonariusze RCMP kłamali i tuszowali sprawę. Nie tylko tych czterech, ale wielu innych, w tym ich zwierzchników.
Gazeta: Czyli komisarz Elliott “wykolegował” prezesa Lizonia?
Z.R.P.: W ogóle prezes Lizoń nie powinien się z nim spotykać tylko z premierem Harperem i żądać usunięcia szefa RCMP Elliotta, który tak naprawdę jest za to wszystko odpowiedzialny.
Gazeta: Ale na zdjęciu prezes Lizoń wygląda na bardzo zadowolonego…
Z.R.P.: Oczywiście, jego cel został osiągnięty – ma jeszcze jedno zdjęcie do kolekcji z przedstawicielem rządu federalnego. Szkoda tylko, że tym razem z kimś, kto pośrednio odpowiedzialny jest za śmierć naszego Rodaka i bardzo bezpośrednio za tuszowanie sprawy i za brak nadal sprawiedliwości dla pani Z Zofii Cisowskiej.
Gazeta: Komisarz Elliott też wyraźnie jest zadowolony z uścisku dłoni prezesa KPK…
Z.R.P.: Oczywiście on ma znacznie więcej powodów do zadowolenia. Zaprosił polską marionetkę na spotkanie i wykorzysta to w jakiś tam sposób wewnątrz RCMP do podbudowania ego swoich towarzyszy. Jedyna pociecha to być może taka, że funkcjonariusze RCMP mniej ochoczo będą teraz tazerować swoich przyjaciół Polish Canadians.
Gazeta: Nie sądzę, aby to spotkanie miało aż tak wielkie znaczenie dla Kanadyjczyków i nie sądzę aby Elliottowi udało się to wykorzystać w kampanii propagandowej w odbudowie zaufanie publicznego do RCMP. Spotkanie to miało miejsce już prawie dwa tygodnie temu i media kanadyjskie nic o nim nie wspomniały.
Z.R.P.: Oczywiście, że nie wspomniały, gdyż wiedzą co tu jest grane. Dziennikarze wiedzą też, że Prezes KPK tak na dobrą sprawę nikogo nie reprezentuje. Nie sądzę, aby reprezentował, szczególnie w tym spotkaniu z Elliottem, prawie półmilionowa Polonię kanadyjską. Niestety, reprezentuje niektóre organizacje polonijne, które tak naprawdę powinny się wstydzić tego co miało miejsce.
Gazeta: A co miało miejsce?
Z.R.P.: Niestety, mamy tutaj do czynienia z taką małą Targowicą. Zdradzona została Zosia Cisowska i podeptana została pamięć tragicznej śmierci ś.p. Roberta. Również w odbiorze większości Kanadyjczyków, którzy tak bardzo pragną czystki personalnej w RCMP i odbudowy jej struktur, my Polacy wychodzimy na zdrajców, a przynajmniej na głupków ściskających rękę kata. Tracimy też, jako zorganizowana Polonia, wielką szansę na zajęcie pierwszego miejsca wśród tych, którzy toczą bardzo trudną i skomplikowaną walkę o to, aby przywrócić sprawiedliwość i porządek w Kanadzie. W Kanadzie, gdzie policja nie będzie już ponad prawem, a jej funkcjonariusze za nieumyślne spowodowanie śmierci niewinnego i bezbronnego człowieka oraz za kłamstwo i tuszowanie swoich działań będą natychmiast z policji usunięci i postawieni pod sąd. W Kanadzie, gdzie mój syn Kubuś nie będzie bał się policji, tylko będzie wspierał jej działania w zwalczaniu przestępczości.
Gazeta: Komisarz Elliott powiedział, że z radością wziąłby udział w dyskusji z przedstawicielami organizacji kongresowych i mediami polonijnymi.
Z.R.P.: Jeśli do takiego spotkania dojdzie, w co wątpię, to na mój udział w tym spotkaniu Prezes Lizoń i Komisarz Elliott mogą liczyć na 100%.
* Dr Mike Webster, psycholog, przez 30 lat uczył kanadyjskich (w tym RCMP), amerykańskich i meksykańskich policjantów, jak postępować w niebezpiecznych sytuacjach bez użycia przemocy. Był doradcą w sławnych na świecie negocjacjach z porywaczami zakładników, ratując tym ostatnim życie. W dniu 13 maja 2009 roku przesłuchiwany był jako ekspert przez Komisję Braidwooda, powołaną przez rząd kanadyjskiej prowincji Brytyjska Kolumbia, dla wyjaśnienia okoliczności śmierci Roberta Dziekańskiego.
** List Otwarty do Pani Zofii Cisowskiej opublikował dziennik Globe & Mail. Oba listy są dostępne w języku polskim na stronie internetowej http://civilrightsmovement.ca/?page_id=119.
KANADYJSKI RUCH OBRONY PRAW OBYWATELSKICH
Zostaliśmy upoważnieni przez panią Zofię Cisowską do przekazania środkom masowego przekazu, następującego oświadczenia:
W związku ze spotkaniem Prezesa KPK Władysława Lizonia z komisarzem RCMP Williamem Elliottem
Ja jestem bardzo rozczarowana przebiegiem rozmowy między p. Lizoniem i p. Elliottem, a szczególnie ofertą p. Lizonia pomocy i współpracy KPK we wspólnych wysiłkach z p. Elliottem aby odbudować zaufanie publiczne do RCMP.
Zginęło już ponad 20 osób z rąk funkcjonariuszy RCMP, którzy przyczynili się do ich śmierci używając taserów. Po śmierci mojego syna i po odkryciu video-horror, policjanci nadal nie są ukarani, a do tego, co najgorsze, kłamią i są bronieni oraz wspomagani przez swoich przełożonych, w tym komisarza Elliotta.
Dziwię się bardzo jaki miał cel p. Lizon ze spotkania z p. Elliotem. Jest to dla mnie bardzo smutne co się wydarzyło na tym spotkaniu i uważam, że do takiego spotkania w ogóle nie powinno dojść.
Zofia Cisowska, Gliwice, 9 sierpnia 2009
KANADYJSKI RUCH OBRONY PRAW OBYWATELSKICH
Komunikat Prasowy, Vancouver 9 sierpnia, 2009 – Spotkanie Prezesa Kongresu Polonii Kanadyjskiej z komisarzem RCMP Williamem Elliottem .
Prezes KPK zadeklarował pomoc i współpracę w odbudowywaniu zaufania publicznego do RCMP w zamian za okazję do wspólnego zdjęcia z szefem RCMP.
Mamy parę zastrzeżeń wobec spotkania Władysława Lizonia (Kongres Polonii Kanadyjskiej) z komisarzem Elliotem z RCMP.
Pierwsze z nich dotyczy tego, jak łatwo pan Lizoń dał się spacyfikować komisarzowi Elliotowi mimo że pytania pana Lizonia w sprawie odpowiedzialności czterech funkcjonariuszy, którzy byli zamieszani w śmierć Roberta Dziekańskiego, wskazują na korupcję panującą w RCMP od samej góry. Niestety, pan Lizoń nie domagał się odpowiedzi na te pytania. W obecnie powszechnie znanym emailu ujawnionym przez Helen Roberts zawarta jest mocna sugestia, że czterej policjanci dopuścili się krzywoprzysięstwa przy aprobacie dowództwa RCMP. Tego rodzaju postępowanie ze strony policji stanowi korupcję procesu – coś co nie jest obce RCMP, jak potwierdzają niedawne relacje mediów.
Pan Lizoń miał możliwość domagać się wyjaśnień nie tylko w imieniu Polonii, ale wszystkich Kanadyjczyków. Zamiast tego, zaofiarował pomoc i współpracę przy odbudowywaniu publicznego zaufania do RCMP w zamian za wspólne zdjęcie z komisarzem RCMP.
Zastanawiamy się, w jaki sposób możemy odzyskać zaufanie wobec tej samej dominującej koalicji, która obecnie sprawuje władzę w RCMP. Z całym szacunkiem, uważamy, że pan Lizoń zaprzepaścił potencjalną okazję domagania się prawdziwych przemian w tej niegdyś szanowanej instytucji.
Po drugie, być może istnieje użyteczna rola dla taserów w kanadyjskiej policji. Jednakże, Kanadyjczycy powinni zostać uświadomieni na temat autentycznych zagrożeń nieodłącznie związanych z ich używaniem, a także przepisy powinny zostać opracowane na podstawie tych zagrożeń. W chwili obecnej nadal brak jest wyników niezależnych, obiektywnych i precyzyjnych badań, które dotyczyłyby mechanizmów działania, skuteczności, bezpieczeństwa i natychmiastowych oraz długoterminowych efektów tej broni.
Te braki w danych powinny zostać uzupełnione przez dalsze solidne badania. Może się okazać, że broń ta wymaga dalszych ograniczeń w stosowaniu, lub nawet zaprzestania jej stosowania. Można przeprowadzać dowolną ilość eksperymentów na zdrowych osobach (lub świniach) w idealnych warunkach, ale niczego nie dowiemy się dopóki nie zbadamy jej w rzeczywistych sytuacjach. To wymagać będzie ze strony policji i władz miejskich pełnej jawności i przejrzystości danych statystycznych, udostępnionych ekspertom do weryfikacji w obiektywny naukowy sposób. Nie zaofiarowano jednak tego rodzaju współpracy.
Wydaje się logiczne, żeby najpierw ogłosić moratorium, a potem wszcząć rygorystycznie przeprowadzane badania, na których powinno się oprzeć rozsądne przepisy. Stwierdzenie komisarza, że moratorium na tę broń “naraziłoby za ryzyko bezpieczeństwo policji i społeczeństwa” jest kolejnym przykładem jakiemu praniu mózgów ze strony firmy Taser International uległa kanadyjska policja.
Więcej informacji:
Dr Mike Webster, (250) 335-2612, conman@uniserve.com
Zygmunt Riddle, (604) 868-7070. zriddle@shaw.ca
Tłumaczenie tekstu komunikatu prasowego przysłanego do “Gazety” przez prezesa Lizonia
Toronto, 29 lipca 2009
Prezes Zarządu Głównego KPK Władysław Lizoń spotkał się z komisarzem RCMP Williamem Elliottem w Ottawie, aby omówić sprawy dotyczące wydarzeń związanych z tragiczną śmiercią Roberta Dziekańskiego na lotnisku z Vancouver 14 października 2007 roku.
Prezes Lizoń zwrócił uwagę na to, że KPK spodziewał się moratorium na używanie taserów do czasu zapewnienia o ich bezpieczeństwie.
Komisarz Elliott stwierdził, że mimo iż RCMP rozważała moratorium, w jego przekonaniu takie rozwiązanie narażałoby na ryzyko policjanta i bezpieczeństwo publiczne.
Komisarz wyraził się pozytywnie o raporcie z 1. części prac Komisji Braidwooda i zadeklarował gotowość do przeprowadzenia dalszych zmian w celu poprawienia zasad stosowania taserów przez RCMP i szkolenia w tym zakresie. Zgodził się, że tasery nie powinny być używane poz sytuacjami szczególnymi.
Komisarz Elliott wyraził współczucie dla rodziny Roberta Dziekańskiego. W odpowiedzi na pytanie prezesa Lizonia o działania, jakie mogłyby zostać podjęte wobec policjantów z związku z poczuciem, że nie zostali pociągnięci do odpowiedzialności za wydarzenia, które doprowadziły do śmierci Roberta Dziekańskiego, komisarz Elliott zwrócił uwagę, że istnieją ustalone procedury, których należy przestrzegać w kwestii dyscypliny, ale nie wypowiedział się na temat tego konkretnego przypadku, odnosząc się do trwającego śledztwa Komisji Braidwooda.
Co do decyzji, żeby nie oskarżać policjantów o przestępstwo na mocy kodeksu karnego, komisarz Elliott zwrócił uwagę, że decyzja ta nie została podjęta przez RCMP, lecz przez ministra sprawiedliwości Kolumbii Brytyjskiej.
Na zakończenie dyskusji, prezes Lizoń zaoferował pomoc i współpracę KPK we wspólnych wysiłkach, aby odbudować zaufanie publiczne do RCMP. Komisarz Elliott stwierdził, że z przyjemnością współpracuje z KPK poprzez działania, jakie policja podejmuje w środowisku, aby zbudować lepsze zrozumienie między RCMP a społecznościami, którym służy, a także stworzyć dobrą reputację kanadyjskiej policji. Pozytywnie wyraził się o inicjatywie podjętej w tej kwestii przez KPK.
Prezes Lizoń podkreślił, że Kanadyjczycy i nowi imigranci przybywający do Kanady nie powinni bać się policji, a raczej czuć szacunek wobec roli, jaką pełni ona w zapewnianiu porządku i spokoju.
Komisarz Elliott powiedział, że z radością wziąłby udział w dyskusji z przedstawicielami organizacji kongresowych i mediami polonijnymi.
GAZETA www.gazetagazeta.com
ZDEPRAWOWANA POLICJA W KANADZIE
Dr Mike Webster, psycholog, przez 30 lat, uczył kanadyjskich, amerykańskich i meksykańskich policjantów, jak postępować w niebezpiecznych sytuacjach bez użycia przemocy. Był on doradcą w sławnych na świecie negocjacjach z porywaczami zakładników, ratując życie. W dniu 26-go czerwca br. wystosował, do Kanadyjskiego Ruchu Obrony Praw Obywatelskich, list następującej treści:
W moim liście do Pani Zoffi Cisowskiej, (List opublikowany w Globe and Mail, aktualnie znajduje sie na website http://v1.theglobeandmail.com/servlet/story/RTGAM.20090515.wmasonletter0515/BNStory/National#- przyp. tłumacza) obiecałem, że będę dalej kierował mój krytyczny strumień światła, na tych, o których sądzę, że są ostatecznie odpowiedzialni za śmierć jej syna. Ponadto, zakończyłem swój List Otwarty stwierdzeniem, że: przyszedł nareszcie czas żeby ktoś krzyknął „Ten król jest nagi!” W tym duchu i w świetle niedawnych zdarzeń, wziąłem się znowu za moje pióro.
Jak jest to już znane, że 19 czerwca 2009, (na posiedzeniu Komisji badającej okoliczności śmierci Roberta Dziekańskiego) prawnik reprezentujący RCMP, ujawnił dokument sugerujący, że policjanci RCMP popełniali krzywoprzysięstwo, a ich przełożeni na to nie reagowali. Rewelacja ta spowodowała, że uwaga została skierowana na najwyższe władze policji, w całej Kanadzie, którym wydaje się, że mogą nie tylko ustanawiać prawa, ale i łamać je. W tragiczny sposób Robert Dziekański odegrał poważną rolę w osłonięciu narodowej tragedii odsłonięcia korupcji na najwyższych szczeblach dowództwa RCMP.
Jest bardzo niewiele zdeprawowanych policji, ale w większości z nich, są policjanci którzy od czasu do czasu popełniają bezprawie. Może to być szokiem dla wielu, którzy nie zastanawiali się nad sprawami wewnątrz policji. Określenie korupcja (jako zdeprawowanie) policji, używane bywa jako określenie różnych działalności takich jak: łapówkarstwo, użycie nadmiernej przemocy, brutalność, rasizm, kumoterstwo, fałszowanie i niszczenie dowodów. Kiedy słyszymy o korupcji w policji, to nasuwa się nam skojarzenie o policjancie biorącym łapówkę za polecenie komuś usługi lub wymuszenie gotówki za zaniechanie dawania mandatu lub oskarżenia. Jest to korupcja pieniężna. Nie myślimy zwykle , że torpedowanie śledztwa lub utrudnianie postępowania sądowego jest także przejawem policyjnej korupcji, ale jest to właśnie działanie, które wydaje się, obwinia dowództwo RCMP.
Uważa się, że korupcja policji jest nadużyciem władzy. To co jest naprawdę zdeprawowane to “szczególne zaufanie” związane z tym zawodem. Czy dziwię się, że dowództwo RCMP probowało wpłynąć na rezultat publicznego postępowania prawnego. (Komisji Sędziego Braidwood, i organów ścigania, przyp. tłumacza). Nie nie dziwię się, robią to oni sami sobie, dość często.
Tak naprawdę, to prawie połowa policjantów nie ufa swojemu pracodawcy. Boją się o swoje bezpieczeństwo i przyszłość. Skąd bierze się ten brak zaufania? Dowództwo RCMP często nadużywa tego zaufania w stosunku do swoich podwładnych.
Po ponad 30 latach pracy jako psycholog RCMP, mógłbym przytoczyć dziesiątki przykładów niezgodnego z prawem traktowania podwładnych. Nie zrobię tego jednak gdyż szanuję prywatność moich pacjentów. Można jednak mieć próbkę takiego właśnie postępowania czytając artykuł, którego autorami są Gatehouse i Gillis w MACLEANS z 14 listopada 2007 http://www.macleans.ca/article.jsp?content=20071114_10512_10512&page=1. We wszystkich przypadkach tam cytowanych, widać, albo sugerowanym jest, że miało miejsce niepraworządne postępowanie dowództwa RCMP, obejmujące rasizm, kumoterstwo, natręctwo, marnowanie pieniędzy, nieuzasadnione lub zbyteczne dochodzenie, fałszowanie dowodów rzeczowych lub ich niszczenie. Czy dziwi mnie że tych czterech policjantów popełniło krzywoprzysięstwo za aprobatą dowództwa? Wcale nie.
Jak to się mogło zdarzyć, że taka nawała niepraworządności spadła na kiedyś tak szanowaną instytucję? Jednym z usprawiedliwień jest “The Dirty Harry Problem” — postępować źle w dobrym celu. Najważniejszym w tym problemie jest czy pożyteczny cel może uświęcić, nieetyczne, nielegalne lub niebezpieczne środki? Jak tylko ktoś się znajdzie wewnątrz RCMP, to nie zajmie wiele czasu, żeby się nauczyć, że w jej tradycji, nic nie jest ważniejszego niż opinia o niej w społeczeństwie kanadyjskim. Bezprawna działalność jest nagradzana, jeśli jest dokonywana w imię zachowania niskazitelnej opinii tej organizacji.
Odpowiedzią na powyższe “uświęcane środki”, musi być kara, nawet jeżeli były popełnione w ektremalnych okolicznościach dla uratowania opinii Świętej Krowy. Musimy zawsze zdawać sobie sprawę ze “śliskiego zbocza”. Fenomen ten ma dwa oblicza, logiczne i psychologiczne. Wersja logiczna sugeruje, że przepaść pomiędzy wielkim i drobnym przestępstwem może być poważna, ale ustalenie jakichś logicznych granic jest niemożliwe. Czy poszli oni aż tak daleko żeby aż utrudniać dochodzenia w sprawie kryminalnej?
Oblicze psychologiczne zwraca uwagę na proces samookreślenia się kiedy osoba lub organizacja przechodzi od drobnego do poważnego bezprawia. Jest cały szereg stopni w których wymagana jest decyzja z moralnego punktu widzenia. Każdy stopień polega na stopniowej zmianie wizerunku samego siebie, aby dokonać poważniejszego aktu bezprawia. Droga jest długa, ale kroczki pomiędzy drobnymi i wielkimi przekroczeniami prawa są małe i zaczyna być coraz łatwiej usprawiedliwić się po dokonaniu poprzedniego. Jakie więc naruszenia prawa znajdziemy wzdłuż drogi RCMP w stronę korupcji?
Piszę ten list z dwóch powodów. Po pierwsze, gdyż ktoś wreszcie potrzebuje użyć słowa… korupcja. Mamy zahamowania aby użyć je w stosunku do naszej ukochanej służby państwowej. Nie zapomnijmy, że jest bardzo niewiele całkowicie skorumpowanych policji, ale nie możemy być zdziwieni, że mogą być skorumpowane elementy wewnątrz RCMP.
Po drugie, pojawienie się tego listu powinno spowodować wzburzenie wśród społeczeństwa kanadyjskiego. Jeżeli jest prawdą, to co podejrzewaliśmy, to jest to pogwałcenie naszej wolności osobistej i prawa do informacji.
Musimy wgłębić się w kompletne wynalezienie RCMP od nowa, albo stanie się gorzej i gorzej. Przyczynami korupcji, są czynniki typowe dla działalności policji, takie jak: tradycja; czynniki kulturowe; okazje do korupcji związane z “polityką” i “akcjami”; oraz rodzaj i wysiłek włożony w kontrolowanie korupcji.
Niektórzy mogą być zniechęceni faktem “braku forum” do dokonania takich poważnych zmian. Powiedziałbym, że ludność Iranu też nie ma forum do przeciwdziałania skorumpowanemu rządowi — ale popatrzmy na nich teraz.
Z poważaniem
Dr Mike Webster Policyjny Psycholog
Autoryzowane tłumaczenie Lech Marek Jaworski Latarnik@me.com
LIST OTWARTY DO PANI ZOFII CISOWSKIEJ
Opublikował go w kanadyjskim dzienniku GLOB & MAIL, Psycholog Policji, Dr Mike Webster, w dniu 15 maja 2009 roku, zaraz po złożeniu zeznań na Komisji Sędziego Braidwood, zwołanej przez Rząd Kanadyjskiej Prowincji Brytyjska Kolumbia, dla wyjaśnienia okoliczności śmierci Roberta Dziekańskiego w dniu 14 pażdziernika 2007 roku, na lotnisku w Vancouver, z rąk policjantów RCMP.
Oryginał tego listu po angielsku znajduje się na stronie internetowej GLOBE & MAIL:
http://www.theglobeandmail.com/servlet/story/RTGAM.20090515.wmasonletter0515/EmailBNStory/National/
Droga Pani Zofio!
Jest to prawdopodobnie najbardziej zbliżone do prawdziwego przeproszenia przez RCMP. Niestety długa historia i bogata tradycja tej policji okazuję się być obecnie zniekształcona przez arogancję i usprawiedliwianie się. Jak Pani pewnie się orientuje, jestem psychologiem pracującym dla RCMP od ponad 30 lat i właśnie zeznawałem przed Komisją Sędziego Braidwood. W ciągu ostatnich kilku miesięcy, próbowałem wiele razy, napisać w formie listu to, co chcę powiedzieć Pani w związku ze śmiercią Roberta Dziekańskiego. Chcę zachować właściwą proporcję pomiędzy wyrażeniem mojego niezadowolenia z dowództwa RCMP, a docenieniem większości ciężko pracujących policjantów z dobrymi intencjami. Mam nadzieję, że nareszcie mi się to udało.
Sposób w jaki Pani syn został potraktowany 14 października 2007 roku, jest według mnie, absolutnie najgorszym przykładem akcji kanadyjskiej policji. Dla pogorszenia sytuacji, Prokuratura Brytyjskiej Kolumbii, orzekła (12 grudnia 2008 roku), ocenę czterech policjantów związanych ze śmiercią Roberta, że nie widzi potrzeby wytoczenia aktu oskarżenia, bo użyli siły „rozsądnie we wszystkich okolicznościach.” Decyzja ta wykazuje absolutne niezrozumienie sprawy i brak szacunku dla nadużywania siły w stosunku do bezbronnych ofiar kryzysowych sytuacji. Jak mogło się coś takiego zdarzyć w Kanadzie?
Zapewniam Panią , że to nie powinno się zdarzyć w Kanadzie, bo są przepisy zabezpieczające przed takimi wybrykami. Proszę o cierpliwość w czasie kiedy będę się starał opisać tło naszych poszukiwań prawdy.
Podobnie jak wszystkich społeczeństwach demokratycznych, policja kanadyjska ma oczywiście prawo do użycia siły, dla zapewnienia przestrzegania prawa i bezpieczeństwa publicznego. Z drugiej jednak strony wymaga się, aby zarowno policjanci jak i ich zwierzchnicy byli odpowiedzialni. Chociaż społeczeństwo zezwala policji na użycie siły, to nasuwa się kilka pytań:
1. Co oznacza rozsądne użycie siły?
2. Z jakiego powodu i w jakich okolicznościach, jake formy użycia siły są wybierane?
3. Jakie są przepisy ustalające jednoznacznie zasady użycia siły?
W Kanadzie policja próbowała odpowiedzieć na te pytania używając pewnych wzorów. Bez względu na to czy jest to IMIM (Incident Management Intervention Model) używany przez RCMP jak i szerzej używany NUFF (National Use of Force Framework), są próbą połączenia wyboru użycia siły (na przykład: sama obecność, rozmowa) z ogólnym wzorem podejmowania decyzji (ocena > planowanie > akcja). Są pewne kluczowe zasady rządzące tymi wzorami:
A. Głównym zadaniem policji jest ochrona i obrona życia obywateli.
B. Głownym celem używania siły jest zapewnienie bezpieczeństwa publicznego.
C. Bezpieczeństwo policjantów jest nieodzowne dla bezpieczeństwa publicznego.
D. Sposób użycia siły nie jest zastępstwem prawa.
Do tego momentu wszystko jest w porządku. Wygląda na to, że RCMP ma etyczne (i prawne) wskazowki, którymi musi się kierować. W takim razie jak mogło dojść do tej tragedii? Krótko mowiąc: niekompetentni ignoranci i ich zacofani przywodcy RCMP, pozwolili nie dotrzymać kroku wymogom XXI wieku. Pozwolę sobie to wyjaśnić, ponieważ większość z nas ma tylko minimalny kontakt z tą dziedziną.
Pewnie Pani zauważyła, że wszyscy czterej policjanci, którzy skonfrontowali Roberta Dziekańskiego, swoje dłonie ukryli w czarnych, skórzanych rękawicach. Nie są one częścią munduru RCMP. Dlaczego więc je nałożyli? Nazywa się je rękawice „slash gloves” to jest chroniące przed skaleczeniem czymś ostrym. Według mojego doświadczenia z policjantami, doszedlem do wniosku, że są dwie odpowiedzi na to pytanie. Noszone są dla zabezpieczenia ale również z powodów psychologicznych. Niektórzy zakładają je dla zastraszenia (bez zastanowienia się and tym, jaki to może mieć efekt na ludności cywilnej). Niestety sam pomysł zastraszania jest całkowicie zgodny z postępowaniem władz RCMP, w rozwiązywaniu konfliktów nie tylko z obywatelami, ale i ze swoimi podwładnymi. Pomysł takiego zabezpieczania się, odzwierciedla nastawienie przywodców RCMP do reszty społeczeństwa. Staliśmy się „wrogami” i oni każdego dnia toczą „bój” zamiast współpracować w tworzeniu spójnego systemu działalności policji. Te rękawice są symbolem traktowania społeczeństwa przez władze RCMP. W przewrotny sposób możemy zrozumieć klimat w jakim paralizator Taser został tak ciepło przyjęty przez decydentow RCMP i tak entuzjastycznie używany przez ich lojalnych podwładnych. Jaki byłby lepszy sposób na sterroryzowanie lub trzymanie na odległość „niedomytych mas” jeżeli nie na końcu 10 metrowego drutu z wysokim napięciem?
Wyraźnie oświadczam, że uważam władze RCMP za winnych tego nastawienia i pośrednio za śmierć Roberta. Paradoksalne w tej tragedii jest to, że czterej policjanci robili to czego ich nauczono. Oni naprawdę wierzyli w to co zeznali na przesłuchaniach Komisji. (Niektóre instrukcje dla policjantów, naprawdę zalecają użycie paralizatora na ludziach, którzy są tylko zdenerwowani!). Szefowie RCMP stracili kontakt ze swoimi zleceniodawcami — podatnikami, a nawet ze swoimi podwładnymi, zadowoleni z siebie w wygodnych centralnych i prowincjonalnych biurach. Zapomnieli oni, co Sir Robert Peel powiedział nam 180 lat temu, kiedy organizował pierwszą profesjonalną policję w Londynie. Pomiędzy podstawowymi zasadami działania policji w demokratycznym kraju, jest konieczność akceptacji historycznej tradycji, że „my to oni a oni to my”. Mówiąc dobitnie RCMP musi zrozumieć, że nie jest żadną elitarną grupą, ponad i obok reszty społeczeństwa. Oni są po prostu opłacani aby pracować na pełny etat, robiąc coś co my wszyscy powinniśmy wykonywać jako dobrzy obywatele. Są umundurowani, abyśmy mogli ich rozpoznać kiedy ich potrzebujemy. Niestety szefowie RCMP o tym zapomnieli i bardziej dbają o opinię przełożonych niż akceptację społeczeństwa. Gdyby rozumieli swoje powołanie, to zorientowaliby się, że od tej akceptacji zależy ich funkcjonowanie. Oni widzą siebie jako oddzieloną od nas elitarną grupę, której bezpieczeństwo jest ważniejsze niż nasze (mniej uprzywilejowanych), której decyzje są zarezerwowane dla nich i tak zwanych ekxpertów od spraw bezpieczeństwa (np. producentów paralizatorów Taser International), która uważa, że opcje takie jak sama „obecność” czy „rozmowa” są naiwne i nie efektywne w dzisiejszym świecie.
Decydenci RCMP popełnili fundamentalny i dalekosiężny błąd, decydując się na sprowadzenie do Kanady paralizatorów Taser, na podstawie wyrywkowych raportów swoich własnych podwładnych i informacji od producenta. Odmówili oni wtedy i odmawiają w dalszym ciągu uznania faktu, że jest to sprawa polityki publicznej. Są za blisko lasu żeby widzieć drzewa i napewno winni skorzystać z opinii społeczeństwa. Nie posiadają oni wiedzy fachowej wymaganej do podejmowania tego rodzaju decyzji. Doradcy wyłonieni z badaczy polityki, doświadczeni naukowcy, emerytowani prawnicy, sędziowie i policjanci mogliby dodać wiele do procesu podejmowania takich ważnych decyzji.
W końcu chcę rzucić nieco światła na nieszczęsną decyzję Prokuratury Brytyjskiej Kolumbii w sprawie wytoczenia aktów oskarżenia. Prokuratura polega na informacjach dostarczonych przez policję zanim podejmie decyzję prawną. W tym wypadku Ministerstwo Sprawiedliwości otrzymało raport od samego RCMP IHIT (Integrated Homicide Investigation).
Jest to psychologicznie naiwne żeby uwierzyć, iż RCMP potrafi robić dochodzenie o samej siebie. Mówiąc to nie oskarżam nikogo o nieuczciwość. Stwierdzam jedynie zasadę charakteryzującą ludzkie zachowania. Człowiek ocenia wszystko subiektywnie. My słyszymy, czujemy to co chcemy usłyszeć i poczuć. Staramy się nie widzieć rzeczy, które mogłyby przedstawić nas w niekorzystnym świetle. Przypomnijmy sobie początkowy opis incydentu przez RCMP, w którym brak było jakichkolwiek dowodów, lub powolne odsłaniania dochodzenia w sprawie zabójstwa Jest to powód dla którego lekarze nie powinni stawiać sobie samym diagnozy, badacze powinni trzymać dystans od swoich własnych eksperymentów a ja byłbym kiepskim psychologiem dla swojej własnej rodziny. Czy nie uznała by Pani tego jako dziwne, że rzekomo jedna z najlepszych policji na świecie „nie miała żadnych informacji na temat stanu emocjonalnego Roberta Dziekańskiego w czasie lotu z Frankfurtu do Vancouver.” Jednak odważni choć niepozorni pracownicy Komisji pracownicy Braidwood Commission (Mecenasi Art Vertlieb i Pat McGowan), nawet bez latania do Polski, zaprosili współpasażerów i stewardessy na przesłuchanie, aby dowiedzieć się, że był on zupełnie zdrowy. Nazywane jest to selektywnym widzeniem; patrzymy i widzimy tylko to co chcemy zobaczyć. Uważam, że jest to błędem aby RCMP mogła oceniać swoje własne zachowanie. Spowodowało to przedziwną decyzję Prokuratury.
Jako ktoś, kto pracował wewnątrz tej organizacji przez całe dziesięciolecia, wyrażam głębokie ubolewanie z powodu zachowania RCMP, które przyczyniło się do śmierci Roberta. Szkoda, że nie mogę powiedzieć, że sprawy, o których tu wspomniałem i inne, które powodują zgniliznę RCMP z góry na dół, zmienią się wkrótce. Nie zdarzy się to, gdyż RCMP potrzebuje gruntownej zmiany, aby naprawdę połączyć się powtórnie ze społeczeństwem i z własnymi podwładnymi. Częściowe zmiany infrastruktury według planu zarządzania, nie wystarczą. One powinny iść głębiej, aby odświerzyć ten archaiczny wizerunek własny i zwyczaje. Zmiany te winny koncentrować się przestarzałym systemie wartości i sprzeciwaianiu się zmianom. Większość tych oporów pochodzi od naczelnych władz, tych właśnie, którzy zmiany winni wprowadzać. Reorganizacja tego typu musi dotyczyć najwyższych urzędników. Bardzo niewielu wyższych urzędników, którzy cokolwiek zrobili w kształtowaniu niedawnej historii RCMP, można dopuścić, nawet blisko, do pokoju konferencyjnego gdzie prawdziwe, choć bolesne, zmiany są podejmowane. Mam mało nadzieji aby coś znaczącego mogło się zdarzyć, dopóki klika u wladzy nie ustąpi.
Kończąc dodam, że pewnie Pani zauważyła, że moje zeznania przed Braidwood Commission były zaatakowane przez prawnikow broniących policjantów RCMP jako stronnicze. Jestem pewien, że powtórzą to oni w ich podsumowaniu. Ja nie jestem negatywnie ustosunkowany do RCMP. Mam głęboki szacunek dla RCMP jako instytucji, ale bardzo niewielki dla tych którzy są odpowiedzialni za jej obecną pozycję i kierunek. Najwyższe władze RCMP od jednego końca Kanady do drugiego, są odizolowane od społeczeństwa i własnych podwładnych. Przyszedł nareszcie czas aby ktoś krzyknął „Ten król jest nagi!”
Szczerze oddany
Dr Mike Webster Psycholog Policyjny
Tłumaczenie Lech Marek Jaworski latarnik@me.com
James Keller dla Canadian Press
TŁUMACZENIE artykułu ( z 24 czerwca 2009)
Vancouver, Kolumbia Brytyjska – zdaniem pełnomocnika matki Roberta Dziekańskiego polscy prokuratorzy, rozważając postawienie zarzutów czterem funkcjonariuszom RCMP powinni wykorzystać ich kontrowersyjne zeznania.
Zeznania policjantów, którzy wielokrotnie użyli paralizatora wobec Roberta Dziekańskiego na lotnisku w Vancouver w październiku 2007 r., nie mogłoby być wykorzystane w sądzie kanadyjskim, gdyby prokuratura kanadyjska zdecydowała jednak o postawieniu zarzutów.
Natomiast, zdaniem warszawskiego pełnomocnika matki Roberta Dziekańskiego, w Polsce sytuacja może być inna, ponieważ polskie organy mogą mieć możliwości bezpośredniego przesłuchania policjantów.
„Komisja (Thomasa) Braidwooda ujawniła ważne dowody i (…) moim zdaniem, istnieją podstawy do kontynuowania postępowania w Polsce” twierdzi Piotr Banasik.
„Prokurator będzie być może innego zdania (w kwestii możliwości wykorzystania zeznań), ale według mnie zeznania te powinny być wykorzystane” powiedział Piotr Banasik, przebywający w ostatnich dniach w Kanadzie.
Po śmierci Roberta Dziekańskiego polska prokuratura rozpoczęła własne śledztwo. Polski kodeks karny przewiduje możliwość postawienia zarzutów, gdy istnieje podejrzenie popełnienia przestępstwa poza granicami kraju, jeżeli ofiarą jest polski obywatel.
Według polskiego konsulatu w Vancouver, śledztwo w sprawie śmierci Roberta Dziekańskiego w Polsce nie mogło być kontynuowane, ponieważ kanadyjskie organy nie chciały przekazać dowodów do Polski.
Piotr Banasik przesłał do polskiej prokuratury wniosek o wznowienie postępowania w sprawie i wykorzystania zeznań złożonych w śledztwie, których zapis dostępny jest w Internecie. Jak twierdzi, „Prokuratura nie mogła podjąć decyzji ze względu na brak istotnych dowodów, tymczasem dowody te są tu (w Kanadzie)”.
Zdaniem Banasika, nawet jeśli polska prokuratura wznowi postępowanie, decyzja w sprawie może zapaść nawet w przyszłym roku. Banasik przyznaje, że prokuratura może także podzielić opinię Prokuratury Królewskiej w Kolumbii Brytyjskiej i nie postawić zarzutów policjantom. A nawet w przypadku postawienia zarzutów, wynik postępowania jest trudny do przewidzenia. Kanada i Polska nie są związane porozumieniem o ekstradycji, w związku z czym postawienie policjantów przed sądem innego kraju wydaje się mało prawdopodobne.
Prokuratura Królewska w Kolumbii Brytyjskiej postanowiła w grudniu 2008 r. oddalić zarzuty przeciwko policjantom, stwierdzając, że zakres ich działań w stosunku do Roberta Dziekańskiego, który rzucał meblami w terminalu międzynarodowego portu lotniczego, był uzasadniony.
Jednak zeznania policjantów złożone w śledztwie, które nie są zgodne z ich wcześniejszymi oświadczeniami, oraz amatorskie nagranie wideo ze zdarzenia spowodowały, że zaczęto domagać się od prokuratury ponownego rozważania podjętej decyzji.
Prokuratura generalna prowincji (Kolumbii Brytyjskiej) uzależnia taką możliwość od pojawienia się nowych dowodów, jednakże podkreśla, że jakiekolwiek decyzje będą mogły zapaść dopiero po zakończeniu prac Komisji Braidwooda.
Przesłuchania zostały wstrzymane do września po zeszłotygodniowym wycieku wewnętrznej korespondencji elektronicznej RCMP, która poddaje w wątpliwość zeznania policjantów.
David Butcher, pełnomocnik posterunkowego Billa Bentley’a, poinformował, że kanadyjska prokuratura wydała już orzeczenie w sprawie czynności policjantów.
„Uważam, że nie popełniono przestępstwa na mocy prawa żadnego kraju, w związku z czym, nie widzę powodu do niepokoju”, powiedział. Niemniej jednak, podczas przesłuchań zgłaszał wątpliwości co do ewentualnego postępowania w Polsce.
Sugerował, że prawnik polskiego rządu, któremu umożliwiono przesłuchanie świadków podczas rozprawy w Vancouver, gromadził dowody na potrzeby polskiego śledztwa. Butcher zwrócił się do komisji o nie ujawnianie dowodów w sprawie bez nakazu sądowego. Powiedział także, że byłby zaniepokojony, gdyby prokuratura wykorzystała zeznania, które nie mogłyby być dopuszczone w kanadyjskim sądzie.
„Moje wątpliwości zgłoszone podczas rozprawy dotyczyły tego, że polskie władze, występujące jako uczestnik postępowania, mogłyby próbować wykorzystać zgłoszone podczas rozprawy dowody”, powiedział.
Tymczasem, matka Roberta Dziekańskiego, Zofia Cisowska, przygotowuje się do podróży do Polski, żeby działać na rzecz kontynuowania śledztwa przez polską prokuraturę. Jak mówi, jest wyczerpana czekaniem na wyjaśnienie sprawy śmierci jej syna, ale wytrwa tyle, ile będzie trzeba.
„Muszę być cierpliwa także w Polsce” powiedziała Zofia Cisowska.
„Jestem już taka zmęczona”.
Kanada utrudnia śledztwo ws. śmierci Polaka?
źródło informacji: INTERIA.PL/PAP
Adwokat Piotr Banasik o wykorzystaniu zeznań policjantów w sprawie Dziekańskiego w polskim sądzie
Sobota, 20 czerwca (08:17)
Piotr Banasik, polski pełnomocnik Zofii Cisowskiej, matki tragicznie zmarłego na lotnisku w Vancouver imigranta, wziął udział w piątkowym posiedzeniu komisji Braidwooda
Według Banasika, polska prokuratura powinna wznowić śledztwo w sprawie śmierci w Kanadzie Roberta Dziekańskiego. Mec. Banasik przesłał do Prokuratury Okręgowej w Gliwicach wniosek o podjęcie postępowania karnego dotyczącego wyjaśnienia okoliczności śmierci Dziekańskiego na lotnisku w Vancouver. Postępowanie to było zawieszone od marca 2008 roku z uwagi na nieprzekazanie przez prokuraturę kanadyjską dokumentów z prowadzonego tam śledztwa. – W mojej ocenie zniknęły już przesłanki zawieszenia, ponieważ większość dokumentów, o które wystąpiły polskie organy ścigania jest od pewnego czasu dostępna publicznie – stwierdził mec.
Adwokat przyleciał do Vancouver w czwartek 18 czerwca. Jego zdaniem, dowody ujawnione przez komisję Braidwooda (niezależną komisję śledczą, powołaną do zbadania okoliczności śmierci Roberta Dziekańskiego) dają mocne podstawy do przeprowadzenia w Polsce postępowania przygotowawczego i doprowadzenia do wszechstronnego wyjaśnienia sprawy, a przede wszystkim ustalenia osób odpowiedzialnych za brutalną interwencję funkcjonariuszy policji wobec bezbronnego i wycieńczonego długą podróżą obywatela Polski.
Analiza materiałów dowodowych zgromadzonych przez komisję Braidwooda powinna być kluczowa dla polskiej prokuratury. Wskazują one na brak wiarygodności w zeznaniach policjantów, którzy użyli przemocy wobec Roberta Dziekańskiego, a także wskazują na działania niektórych osób i organów w Kanadzie, mające na celu przedstawienie nieprawdziwego opisu tego tragicznego zdarzenia – stwierdził Piotr Banasik.
Policjanci naradzili się co do użycia tasera?
Polski adwokat podkreśla, że istotną rzeczą jest zwiększenie zaangażowania rządu polskiego w działania mające na celu uzyskanie od Kanady niezbędnych dokumentów. Jak przypomina, polskie władze udzieliły kanadyjskiej policji natychmiastowej i profesjonalnej pomocy prawnej podczas śledztwa prowadzonego na terenie Polski.
Przed opuszczeniem lotniska w Vancouver mec. Banasik złożył w miejscu upamiętniającym śmierć Roberta Dziekańskiego bukiet biało-czerwonych kwiatów.
Robert Dziekański zmarł porażony policyjnymi paralizatorami w hali przylotów lotniska Vancouver w nocy z 13 na 14 października 2007 roku. Polski emigrant miał dołączyć do swojej matki, mieszkającej w Kamloops, w prowincji Kolumbia Brytyjska. Zarówno władze lotniska, jak i śledczy RCMP (Królewskiej Kanadyjskiej Policji Konnej, jednej z trzech formacji policyjnych w Kanadzie) usiłowały zataić przed opinią publiczną fakty związane z tym tragicznym wydarzeniem. Okoliczności śmierci Polaka zostały ujawnione dzięki amatorskiemu nagraniu wideo, które zostało wyemitowane w stacjach telewizyjnych na wszystkich kontynentach.
Polska władza za mało się stara gdyby tutaj Kanadyjczyka tak zamordowano jak tam Polaka… to tutaj by FBI i Końska Policyjna zr…
tragiczne, nie wyobrażam sobie sytuacji w której Polski rząd nie zareaguje na tą sprawę domagając się szybki…Jak będziemy mieli Polski Rząd – to na pewno
zareaguje.
Matke sluzby emigracyjne oklamaly ze nie ma takieg Pisze “oklamaly” poniewaz dobrze wiedzieli ze przylecial. Draznili sie z nim lobuzy. Dlatego ten spedzil prawie 10 godz. na lotnisku i nieznalazl sie tlumacz? gorzej niz w cccp
WIEKSZE OBURZENIE W KANADZIE NIZ W POLSCE W Kanadzie wszyscy obywatele (poza policja-czytaj mordercy) byli bardzo wstrzasnieci tym co zaszl…
KANADA UTRUDNIA BEZ OBRAZY ALE GDYBY TO BYŁ OBYWATEL IZRAELA TO JUZ DAWNO KANADA BY PRZEPRASZAŁA, PŁACIŁA
ODSZK…zastanawia mnie co policjant robil udezajac jakas palka w okolicach lezacego czlowieka??…Biedny Robert… kobieto to byla palka policyjna
ktora kleczacy policjant w ten sposob zamykal,
kanadusy
Mordercy Kanadyjczycy Właśnie znajoma przyjechała z Kanady. Okazało się
na rozprawie sądowej, że te zdjęcia jak Polak r…Dziekański został kilka razy porażony prądem,potem trzech osiłków klęczało na nim,gdy miał ręce w…
Nie ma mocnych na te kanadyjskie Swinie? Czyzby niebylo mocnych na te kanadyjskie Swinie? Co polskie wladze sa bezsilne.? Panie Tusk , …z pozoru. Pewnie policjant był Hidusem lub Jamajczykiem, więc lepiej poświęcić tego Polaczka,bo …to, ze mamy podpisana konwencje pomiedzy tymi krajami i …i jak zwykle sad nie przeslal dokument…
Wstrzasające Dobrze powiedział Terry Milewski w tych wiadomościach – 9.5 godziny spędził na lotnisku i w tym c…
Pamietam jak… wyborcza w maksymalny sposob wybielala rzeznikow kanadyjskich za to ze przeciez zniszczl klawiat…Dziekanski
Lobuzy,zabili czlowieka i 0 odpowiedzialnosci. Bardzo mi szkoda tego pana…
Ten pan byl nieporadny, to co z tego. Trzeba bylo wziac tlumacza starac sie sprawe wyjasnic, a ni…Zrobili sobie głąby kanadyjskie ćwiczenia
KANADYJSKI RUCH OBRONY PRAW OBYWATELSKICH
Informacja dla mediów, 20 czerwca,2009 r.
Policjanci kanadyjscy, którzy śmiertelnie porazili paralizatorem Roberta Dziekańskiego, naradzili się wcześniej co do możliwości użycia broni wobec polskiego imigranta.
Wskazuje na to treść emaila, ujawnionego w piątek, 19 czerwca 2009 roku na posiedzeniu Komisji Braidwooda, badającej okoliczności śmierci Polaka. Wiadomość została wysłana przez jednego z wysokich rangą oficerów Królewskiej Kanadyjskiej Policji Konnej (RCMP) miesiąc po tragicznym wydarzeniu na lotnisku w Vancouver. Autor sugerował, że czterej funkcjonariusze rozważali użycie przeciwko polskiemu imigrantowi paralizatora zanim przybyli na miejsce interwencji.
Prawnicy zasiadający w komisji Braidwooda wnieśli o wstrzymanie jej prac, do czasu zbadania okoliczności wysłania listu. Ich zdaniem komisja powinna zapoznać się z treścią tej korespondencji i przesłuchać po raz kolejny policjantów, którzy uczestniczyli w wydarzeniu. Wcześniej wszyscy czterej zeznali, że w drodze na lotnisko nie rozmawiali o użyciu broni i nie planowali zastosowania paralizatora.
„Ta nowa okoliczność w postaci bardzo istotnego policyjnego emaila jest kolejnym przykładem na to, że konieczne jest dynamiczne przeprowadzenie postępowania karnego w Polsce. Sprawa dotyczy obywatela polskiego, i tylko ze strony polskich organów ścigania można liczyć na rzetelne jej wyjaśnienie” – powiedział adw. Piotr Banasik, polski pełnomocnik Zofii Cisowskiej, matki tragicznie zmarłego imigranta.
Zdaniem polskiego adwokata materiał dowodowy, dotychczas zgromadzony podczas prac Komisji Braidwooda pokazuje, że w Kanadzie jest szereg osób i instytucji, którym nie zależy na ustaleniu prawdy. ”Po raz kolejny niezwykle ważna informacja nie została w odpowiednim czasie ujawniona, rzekomo przez przypadek. Polska prokuratura powinna przeanalizować zgromadzone przez Komisję dowody i zeznania. Już sama konfrontacja tych dowodów z zeznaniami policjantów oraz zeznaniami ich przełożonych wskaże na brak wiarygodności tych osób i da podstawy do podjęcia decyzji procesowych wobec odpowiedzialnych za tę tragedię” – oświadczył adw. Banasik.
Zdaniem polskiego pełnomocnika Zofii Cisowskiej, koniecznym jest wykorzystanie przez polskie organy praw wynikających z umowy o pomocy prawnej pomiędzy Polską a Kanadą. Piotr Banasik przypomniał, że polskie władze udzieliły kanadyjskiej policji wszelkiej pomocy prawnej podczas śledztwa prowadzonego na terenie Polski.
„Opierając się na zasadzie wzajemności Polska powinna stanowczo żądać wykonania takiej pomocy przez władze kanadyjskie. Polscy prokuratorzy powinni mieć możliwość przesłuchania policjantów i świadków zdarzenia – w Kandzie lub przy pomocy telekonferencji. Rząd polski również wynajął prawnika, który reprezentuję RP przed Komisją. Mecenas Don Rosenbloom ma pełną wiedzę o sprawie i jest doskonałą osobą do wspierania polskiej prokuratury w wyjaśnieniu okoliczności śmierci Roberta Dziekańskiego” – dodał adw. Piotr Banasik.
Jego zdaniem podjęcie bardziej zdecydowanych działań powinno być priorytetem polskiego rządu i prokuratury, wynikającym z konstytucyjnych obowiązków ochrony praw polskich obywateli pokrzywdzonych przez funkcjonariuszy obcego państwa.
„Jest oczywistym, że podobna sytuacja w Polsce byłaby już dawno osądzona, a ukrywanie dowodów i nieprawdziwe zeznania w tak poważnej sprawie znalazłaby również stosowne konsekwencje prawne” – podsumował swoją wypowiedź polski adwokat, przebywający od piątku w Vancouver.
W sprawie tragicznej śmierci Roberta Dziekańskiego doszło do użycia środków przymusu bezpośredniego w sposób rażąco nieproporcjonalny do potrzeby, poprzez 5-krotne porażenie bardzo silnym paralizatorem elektrycznym. Oprócz brutalnego, bezpodstawnego użycia przemocy dopuszczono się też naruszenia praw człowieka. Ofiarą był bezbronny i zagubiony podróżny, po 14 godzinach lotu, przebywajacy nadal przez 8 godzin w strzeżonej strefie lotniska, którego zamiast otoczyć opieką i przyjść z pomocą w brutalny sposób pozbawiono życia.
Z punktu widzenia systemu sprawiedliwości w Kanadzie, który jest w wielkim kryzysie, to już jest wielki skandal, że policjanci dotychczas nie zostali postawieni w stan oskarżenia a coraz wiecej dowodów wskazuje na to, że rząd Kanady i policja zacierają ślady i tuszują całą sprawę.
Pojawianie się nowego dowodu, jakim jest email, ujawniony podczas piątkowego posiedzenia Komisji Braidwooda, jest dla matki Roberta Dziekańskiego kolejnym ciosem. „Każda matka, która doświadczyła takiej tragedii jak ja, ma prawo znać okoliczności związane ze śmiercią swojego dziecka. Mnie odmówiono tego prawa. Co jakiś czas wychodzą na światło dzienne fakty związane z wydarzeniami na lotnisku, które powodują, że mój ból, zamiast ustępować, jest coraz większy” powiedziała Zofia Cisowska.
Sprawa tragicznej smierci Roberta Dziekańskiego w pażdzierniku 2007 r. przedluża się o kolejne miesiące i zapewne tu w Kanadzie, sprawiedliwości nie stanie się zadość, podobnie jak w wielu innych sprawach. Dlatego tak istotne jest ściganie funkcjonariuszy policji odpowiedzialnych za śmierć Roberta w Polsce. Podjęcie działań przez polską prokuraturę jest więc sprawą kluczową.
Zygmunt Riddle Przetakiewicz
Chcą wytoczyć w Polsce proces policjantom
niedziela 31 maja 2009 18:12
Matka Dziekańskiego: Zabili go jak zwierzę
Matka zabitego na lotnisku w Vancouver Roberta Dziekańskiego jest zdeterminowana, by postawić przed polskim sądem policjantów, którzy śmiertelnie porazili paralizatorem jej syna. Aby zrealizować cel, Zofia Cisowski wynajęła prawników w Polsce i Kanadzie. „Nie przebaczę im” – mówi DZIENNIKOWI kobieta.
To może być przełom dla losów czterech funkcjonariuszy kanadyjskiej policji, którzy 13 października 2007 r. obezwładniając Dziekańskiego, spowodowali jego śmierć. Wydawałoby się, że cała czwórka może już spać spokojnie – w grudniu ubiegłego roku tamtejsza prokuratura oczyściła policjantów z wszelkich zarzutów. Jednak Zofia Cisowski nie zamierza im odpuścić. Chce wykorzystać możliwość postawienia ich przed polskim sądem, jaką daje porozumienie, które kilka lat temu zawarły rządy obu krajów.
„Kanadyjskie władze nie doprowadziły do ukarania policjantów, więc trzeba się postarać o to, by sprawiedliwość dosięgła ich w Polsce” – mówi nam Zygmunt Riddle-Przetakiewicz z Canadian Civil Rights Movement, kanadyjskiej organizacji praw człowieka doradzającej Zofii Cisowski.
„Sprawę prowadzi prokuratura w Gliwicach, jednak kilka miesięcy temu zawiesiła postępowanie” – tłumaczy adwokat Piotr Banasiak, który reprezentuje Cisowski w Polsce. Stało się tak dlatego, że kanadyjskie władze wciąż nie przesłały materiałów ze śledztwa. – „Dopilnujemy, by sprawa ruszyła z miejsca. Chcemy powoływać własnych świadków oraz wskazać nowe dowody” – zapowiada prawnik.
A nowe dowody to efekt m.in. dobiegającego właśnie końca tzw. publicznego dochodzenia, które wszczęto w Kanadzie, aby wyjaśnić sprawę śmierci Dziekańskiego. Dzięki niemu wyszło na jaw, że Dziekański wcale nie był tak agresywny i groźny, jak twierdzą policjanci. Udało się też udowodnić, że władze lotniska miały kilka okazji, by zapobiec tragedii, m.in. wtedy gdy pracownik lotniska, który jest Czechem, chciał wystąpić w roli tłumacza, ale kazano mu się zająć swoimi sprawami.
Mimo upływu czasu okoliczności śmierci Dziekańskiego nadal wywołują w Kanadzie spore emocje. Relacjonują ją największe media w tym kraju, a założona m.in. przez przedstawicieli tamtejszej Polonii organizacja Friends of Zofia Cisowski zbiera podpisy pod petycją do premiera Kanady w sprawie wznowienia postępowania przeciwko policjantom. Podpisało sie pod nia już blisko 4 tysiące osób. Z kolei znana kanadyjska piosenkarka country Suzanne Gitzi nagrała poświęconą Dziekańskiemu piosenkę – chce w ten sposób zainteresować jego sprawą amerykańską gwiazdę talk-show Oprah Winfrey.
DANIEL WALCZAK: Domaga się pani skazania policjantów z lotniska. Nie przebaczy im pani?
ZOFIA CISOWSKI*: Nie. Gdy ich zapytano, jak postąpiliby w podobnej sytuacji, stwierdzili, że zrobiliby to samo. To jak ja mam mieć dla nich serce? Rzeczywiście w Kanadzie, nawet jeśli wydarzy się tragedia, ludzie sobie przebaczają. Ale mnie nikt nie prosił o przebaczenie. Więc dlaczego mam im przebaczyć?
Może to był efekt niewłaściwego wyszkolenia, a nie złych chęci tych policjantów.
Zabili Roberta jak zwierzę. Ich było czterech wielkich byków. To nie był „błąd”. Oni wtedy jedli i cała sytuacja przerwała im posiłek. Myślę, że chcieli szybko załatwić sprawę. Do tego mieli w ręku nową zabawkę, bo ten, który użył tasera, dostał certyfikat na jego posiadanie zaledwie kilka dni wcześniej. Chciał go wypróbować. Potraktowali to tak: jak nie ma ludzi, to sobie poćwiczymy. Jak można użyć paralizatora pięć razy?
Ale przecież nie chcieli zabijać?
Byli bezmyślni. Robinson – ten, który wydał rozkaz użycia tasera, zabił w grudniu 2008 roku człowieka. Jechał pijany z dwójką dzieci i potrącił 21-letniego mężczyznę, a potem zbiegł z miejsca wypadku. Musi ich spotkać kara. O to walczę, nigdy nie przestanę.
Usłyszała pani jakieś słowo żalu, skruchy z ich strony?
Jeden z nich tylko powiedział „przepraszam”, a i tak adwokat go do tego popychał. Jak to usłyszałam na sali sądowej, dostałam furii. Po takiej tragedii on mówi tylko „sorry”! „Sorry” to można powiedzieć, jak się komuś na nogę nadepnie. Wykrzyczałam wtedy, że nie akceptuję żadnego „przepraszam”. To mój jedyny syn!
Co Robert miał robić po przyjeździe?
Miał załatwioną szkołę języka, pracę – na początek prostą, malowanie. A potem chciałam otworzyć małą własną firmę. Jestem w Kanadzie od dziesięciu lat. Długo zbierałam pieniądze na jego przyjazd, bo musiałam wykazać przed urzędem imigracyjnym, że go utrzymam. I przygotowałam się „perfect”. Wszystko poszło na marne. A tak chciałam, żeby syn ze mną zamieszkał. Tylko jego jednego przecież miałam.
*Zofia Cisowski jest matką zabitego w Kanadzie Roberta Dziekańskiego
Sylwia Czubkowska, Daniel Walczak
Czy Polacy płacący podatki na utrzymanie i pracę swoich urzędników mogą liczyć na ich rzetelną pomoc w sytuacjach tego wymagających?
Czy w Polsce jest Ministerstwo Spraw Zagranicznych, a w nim departament zajmujący się sprawami Polaków krzywdzonych za granicą? Czy nijaki absolwent Oxfordu Radek S, jest wrogiem Polaków w Kraju i po za jego granicami?Czy te pytania nie są, aby retoryczne? Polska to biedny kraj swoimi obywatelami.
Co to za pytanie “ale przecież nie chcieli zabijać?”? Przecież to może być zabójstwo w zamiarze ewentualnym albo nieumyślne spowodowanie śmierci, karane na całym świecie.
Niestety, nasz… rząd tu się nie popisał. Min. spraw zagranicznych po tym tragicznym wypadku powinien był
szybko zareagować i w ten sposób zmusić władze w Kanadzie do ukarania winnych.
DLACZEGO SIKORSKI ZLEKCEWAZYL TA SPRAWE? BARDZO PRZYKRE ZE SIKORSKI NIC NIE ZROBIL W TEJ SPRAWIE. CZY POLSCY OBYWATELE NIE ZASLUGUJA NA OBRONE? BARDZO WSPOLCZUJE TA MATKE. KANADYJCZYCY POWINNI ZALATWIC TA SPRAWE W ZUPELNIE INNY SPOSOB. NIE POZWALAJAC CZECHOWI NA TLUMACZENIE TO TOTALNY BLAD. CZY POWINNISMY GLOSOWAC NA SIKORSKIEGO, KIEDY ON NIE ROBI NIC ABYSMY BYLI BEZPIECZNI ZA GRANICAMI NASZEGO KRAJU?
PAN SIKORSKI POWINIEN WIEDZIEC ZE JEST ROWNIEZ ODPOWIEDZIALNY ZA NAS PROSTYCH OBYWATELI, MY JESTESMY BARDZO WAZNI. SERDECZNE WYRAZY WSPOLCZUCIA DLA MATKI
ZABITEGO SYNA.
Charytatywny bankiet na rzecz matki Roberta Dziekańskiego
Michał Radoszewski, 4 czerwca 2009 r.
W sobotę 30 maja 2009 r. w eleganckiej restauracji hotelu “Pacific Inn” w Surrey odbył się charytatywny bankiet “ZOFIA VICTIM TRUST FUNDRAISING DINNER”, którego celem było zebranie funduszy na rzecz Zofii Cisowskiej, matki Roberta Dziekańskiego – obywatela polskiego, który zginął z rąk policjantów RCMP w tragicznych okolicznościach 14 października 2007 na lotnisku w Vancouver ( Archiwum Polonia dla Polonii ” Sprawa Roberta Dziekańskiego ” ).
Po tragedii jaka spotkała Zofię Cisowski żyje Ona na zasiłku chorobowym, zatem potrzebuje środki nie tylko do życia, ale także do prowadzenia przedłużających się postępowań prawnych w Kanadzie jak również wszczęcia działań sądowych w Polsce.
Charytatywny bankiet zorganizowany został przez Kanadyjski Ruchu Obrony Praw Obywatelskich – Canadian Civil Right Movement (CCRM) – Zygmunta Riddle-Przetakiewicza www.civilrightsmovement.ca/ . oraz przy udziale Polonez Try-City Polish Association – Bożenę Łukomską-Khan jej męża Athara, a także Iwonę i Radka Maliszewskich – The Pantry Restaurant.
Gośćmi honorowymi na tym bankiecie byli: Zofia Cisowska, Mike Farnworth – MLA, poseł do parlamentu BC, Krzysztof Czapla – Konsul Generalny RP w Vancouver, Ryan Windsor, Partia Zielonych, Walter Kosteckyj – prawnik Zofi Cisowskiej, Don Rosenbloom – prawnik rządu RP, Bill William Sundhu – adwokat (CCRM), prawnik Zofii Cisowskiej na Polske oraz Sima Ashrafinia – Iranka, świadek tragicznych wydarzeń, jedyna osoba spiesząca Robertowi z pomocą podczas jego ośmiogodzinnego przymusowego pobytu na lotnisku w Vancouver.
Miejscowe media reprezentowali: CBC National (Terry Milewski), CTV (Peter Grainger), Global TV, CBC Radio (Curt Petrovich) i inni.
Część oficjalną prowadził student UBC Karol Suprynowicz, słowo duszpasterskie wygłosił fr. Christopher Pastuszka. W oprawie artystycznej partycypowali miejscowi artyści: Ryszard Wrzaskała – kompozytor, pianista, były dyrektor artystyczny Zespołu Mazowsze; Kamila Marczyk – piosenkarka; Piotr Siedlanowski i Ava Krakus – poezja (po polsku i angielsku); zespół “Blue Moon” z Kamloops; Suzan Gritzi i Russell Marsland twórcy utworu “He Waits”.
W czasie obiadu głos zabierali Mike Farnworth – MLA, poseł do parlamentu BC, Zygmunt Riddle-Przetakiewicz, Ryan Windsor, Don Rosenbloom, Sima Ashrafinia, Walter Kosteckyj, Bill William Sundhu oraz oczywiście Zofia Cisowski.
Z rozliczenia imprezy wynika, że w bankiecie uczestniczyło 140 osób, co pozwoliło zebrać kwotę $3.108,42. Wśród uczestników prawie połowę stanowili rodowici kanadyjczycy – zatem zarówno wynik finansowy jak i udział środowiska polonijnego nie prezentują się budująco. Aby poprawić ten obraz proponuję zastosować zasadę oceny “czy szklanka jest do połowy pusta, czy do połowy pełna”…
Wśród nieobecnych należy przede wszystkim wymienić brak symbolicznej choćby reprezentacji Kongresu Polonii Kanadyjskie Odział BC, oraz szeregu innych organizacji. Zabrakło również Paula Pritcharda – przypadkowego świadka tragedii na lotnisku w Vancouver, autora video, które ukazało światu to tragiczne wydarzenie (przebywa On obecnie Peru), Dr. Mika Webstera – psychologa policyjnego, który w ramach postępowania Komisji Braidwooda obnażył fundamentalne błędy RCMP (tego dnia obchodził własne urodziny – przysłał jednak list w którym między innymi napisał “…Pragnę aby Zofia wiedziała iż wspieram Ją w poszukiwaniu prawa i prawdy. Nie ustanę w tych działaniach do momentu aż to osiągniemy”).
Zapraszam na relację filmową:
- część pierwsza (9 min): www.youtube.com/watch?v=bdzi0xjFmCA .
- część druga (9 min): www.youtube.com/watch?v=1yOkj4LMHCc .
- część trzecia (10 min): www.youtube.com/watch?v=_zi2lQYGgaI .
oraz do oglądania albumu zdjęć: picasaweb.google.com/radoszewski.michal/ZOFIACISOWSKIFUNDRASINGDINNER5302009# .
KANADYJSKI RUCH OBRONY PRAW OBYWATELSKICH
Komunikat Prasowy dotyczący śmierci Roberta Dziekańskiego w Vancouver
30 maja 2009 roku Pani Zofia Cisowska, obywatelka R.P. wynajęła mecenasa Piotra Banasika w Polsce i Pana Williama Sandhu w Kanadzie, aby prowadzili w jej imieniu sprawę dotyczącą śmierci jej syna Roberta Dziekańskiego na lotnisku w Vancouver w dniu 14 października 2007 roku.
Dotyczy to w szczególności:
1. Staranie się o pozwolenie aby Prokuratura w Polsce mogła rozpocząć postępowanie dowodowe, aby umożliwić oskarżenie winowajców śmierci obywatela Polski na terenie Kanady, doprowadzenie do rozprawy i ewentualnego skazania.
2. Polskie prawo karne pozwala na prowadzenie dochodzenia i oskarżenie za spowodowanie śmierci obywatela polskiego za granicą.
3. Polska ma podpisany Traktat z Kanadą nakładający obowiązek współpracy i pomocy w prawie międzynarodowym.
4. Prokuratura w Gliwicach wszczęła dochodzenie w październiku 2007 roku, ale zawiesiła 20 marca 2008 roku, z powodu braku informacji ze śledztwa od władz kanadyjskich.
Delegacja kanadyjskiej policji RCMP, dostała pozwolenie na przyjazd do Polski i przesłuchiwanie świadkow przez polskiego prokuratora i policjantów kanadyjskich. Na życzenie kanadyjskich policjantów, polskie organy zobowiązały lekarkę Roberta Dziekańskiego do przekazania kart zdrowia stronie kanadyjskiej. Prawo polskie zobowiązuje wszystkie osoby przesłuchiwane przez Prokuratora (również lekarzy), do ujawnienia wszelkich dowodów pod rygorem do 5 lat więzienia w przypadku utrudniania postępowania karnego. W skutek tego lekarka Roberta Dziekańskiego musiała przekazać wszystkie akta, które zostały użyte przez śledczych kanadyjskich, którzy zdecydowali się nie wytaczać aktu oskarżenia przeciwko policjantom z RCMP
5. 29 listopada 2007 roku władze polskie wystąpiły pismem do Rządu Kanady o dostarczenie informacji i dowodów w tej sprawie. Do tej pory Kanada nie udziliła odpowiedzi i śledztwo w Polsce zostało zawieszone.
6. Władze polskie miały prawo odłożyć zgodę na wjazd oficerów śledczych z Kanady dla presłuchiwania ofiar, na podstawie umowy o wzajemnej pomocy, wyrażonej pismem z dnia 27 listopada 2007. Mimo to polski prokurator kooperował bez zastrzeżeń z policjantami RCMP i władzami Kanady. Jednkaże, do dnia dzisiejszego władze kanadyjskie nie wykazały się wzajemnością i zawiesiły udzielenie pomocy prawnej na podstawie art. 3 Traktatu o wzajemnej pomocy pomiędzy Kanadą a R.P.
7. W imieniu Pani Zofii Cisowskiej oczekujemy, że prokurator w Polsce podjemie w najbliższym czasie sprawę i będzie bardziej zdecydowanie domagał się od Kanady pełnej kooperacji.
8. Pani Zofia Cisowska wynajęła adwokatów w Polsce i w Kanadzie, aby założyli sprawę i rozważyli wszelkie środki prawne dostępne zgodnie z polskim prawem karnym i udzielili porady prawnej we wszelkich postępowaniach procesowych zarówno krajowych jak i międzynarodowych.
Oświadczenie do prasy zatwierdzone przez Zofię Cisowską:
Zygmunt Riddle Przetakiewicz
Tel: 1-604-868-7070 Email: zriddle@shaw.ca
Dodatkowe informacje można otrzymać od:
Prawnik w Polsce: Mec. Piotr Banasik http://www.brudkowski.com.pl
Prawnik w Kanadzie: B. William Sundhu, http://www.catescarrollwatt.com/bill_content.htm
Nie wszędzie znajdzie się Paul Pritchard
GAZETA http://www.gazetagazeta.com/
Z cyklu: Zapiski na gorąco
Sprawa Roberta Dziekańskiego nie przestaje bulwersować ludzi po obu stronach Atlantyku. Niedługo zakończy się kilkumiesięczna praca Komisji Braidwooda, która dzień po dniu odkrywa kulisy tego, co wydarzyło się na lotnisku w Vancouver. Do końca maja mają zakończyć się przesłuchania wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób mogą dodać coś do tego, co widzieliśmy na amatorskim filmiku nakręconym przez zupełnie przypadkowego świadka ostatnich minut życia imigranta z Polski – imigranta, który jechał za Ocean ponad dobę, przemierzając 9000 km, aby być z ukochaną matką, zacząć inne, nowe życie, spełnić swoje marzenia o podróżach, nauczyć się języka…
Czasami myślę, co by było gdyby nie Paul Pritchard, ten właśnie młody człowiek, który uwiecznił na swojej kamerze prawdziwy przebieg zdarzeń. Co by było gdyby Paul Pritchard z pokorą zgodził się na to, żeby policja nie oddała mu filmu, jak planowała uczynić po “wypożyczeniu” go od niego. Co by było gdyby nie upublicznił swego nagrania. Gdyby nie Paul Pritchard i jego film, matka Roberta Dziekańskiego byłaby przekonana, że jej syn został trafiony jeden raz paralizatorem przez trzech policjantów, którzy nie mogli opanować jego złości i agresji. Że zmarł ponieważ czuł głód alkoholu, którego nadużywał. że zmarł mimo troskliwej opieki policjantów, którzy monitorowali jego stan aż do przyjazdu karetki.
To dzięki filmowi Paula Pritcharda wiemy, że wymienione powyżej fakty to bzdury, wymyślone, aby zapewnić policjantom ochronę. Film zadał kłam ich wspólnie spreparowanej wersji wydarzeń. Stało się powszechnie wiadome, że policjantów było czterech, że ruszyli do ataku w zaledwie 24 sekundy po wkroczeniu do akcji, że razili Roberta Dziekańskiego pięć razy, także kiedy już leżał na ziemi wijąc się z bólu. Wiadome jest też, że Dziekański był zmęczony i kompletnie zdezorientowany, ale gotowy do wszelkich ustępstw, gdyby ktokolwiek zaproponował mu pomoc i ochronę. Po dobie podróży – pierwszej w żuciu samolotem – kolejne 10 godzin spędził na obcym lotnisku, nie wiedząc, jak się spotkać z matką, nie mając nic do picia i jedzenia, wyczerpany, przerażony.
Tym bardziej nie do wybaczenia są kłamstwa sprokurowane przez policjantów RCMP. Adwokat rządu RP Don Rosenbloom opiera całą swoją strategię właśnie na różnicach między tym, co mówili policjanci a filmem Paul Pritcharda. Jak powiedział w programie TV Polonia “Z daleka, a z bliska”, w czasie pierwszych zeznań policjantów nikt nie pokazywał im filmu wideo. Zeznania całej czwórki były uderzająco podobne do siebie. Analiza ich zawartości w porównaniu z nagraniem wykazuje identyczne nieścisłości. Nie trzeba być geniuszem, żeby wysnuć wniosek, że policjanci ustalili wspólną wersję. Śledczy spisali ich zeznania, wysłali do prokuratury raport i… tyle. Prokuratura B.C., nie analizując ani samego nagrania, ani różnic między nim a początkowymi zeznaniami policjantów, uznała ich w grudniu za niewinnych w sensie kryminalnym.
Kłamstwo jest czynem nagannym. Kłamstwo pod przysięgą – karalnym. Kłamstwo policjantów – stróży prawa i porządku – pod przysięgą – wołającym o pomstę do nieba i wymagającym surowej kary.
Czy do tej kary dojdzie? Na raport Komisji Braidwooda przyjdzie poczekać do jesieni. Sędzia Braidwood może uznać, że policjanci powinni stanąć pod pręgierzem. Jest nadzieja, że sprawa nie zostanie znowu zatuszowana, wmieciona pod dywan. A jednak, warto o nią walczyć cały czas. Jest petycja, której podpisywanie powinno dla wszystkich być sprawą pierwszorzędną. Chodzi bowiem o sprawiedliwość, o bezpieczeństwo zwykłych ludzi w kontaktach z policją, o wymaganie, aby policja spełniała powierzoną jej rolę obrońcy, a nie kata. To sprawa nas wszystkich – każdy z nas czy ktoś nam bliski może pewnego dnia stanąć na miejscu Roberta Dziekańskiego, może w innych okolicznościach, ale jednak… W kraju prawa i demokracji człowiek nie powinien się bać policjanta, lecz traktować go jako przyjaznego strażnika. Chodzi też o zadośćuczynienie matce Roberta Dziekańskiego i wszystkim jego bliskim.
Mamy prawo domagać się tego silnym głosem, który powinien być wspólny. Domagają się tego Kanadyjczycy, zaszokowani tym, co się stało i na lotnisku w Vancouver i później. Domagają się tego kanadyjskie media, które nie wahają się, aby obnażać obłudę i kłamstwa RCMP. Domagajmy się i my.
Potrzeba współpracy wszystkich zainteresowanych – aktywnie działających przyjaciół Zofii Cisowski w Vancouver, Kongresu, dyplomacji w Kanadzie i MSZ w Polsce, prokuratury w Gliwicach, która ma prawo prowadzić swoje śledztwo i na mocy umowy między Polską i Kanadą z 1994 roku ma prawo domagać się od Kanady wydania jej dokumentacji sprawy, a Kanada ma obowiązek ją udostępnić. Na razie strona kanadyjska nie wywiązuje się z tego obowiązku – mamy więc wszyscy prawo i obowiązek domagać się, by się wywiązała. I domagać się tego ostro, nie godząc się na zamydlanie sprawy, na ukłony i poklepywania się po plecach z imię dobrych stosunków.
Sprawa Roberta Dziekańskiego i tego, co będzie dalej, to sprawa nasz wszystkich – nas i naszych dzieci – i tego, jak będzie się nam i im żyło w tym wspaniałym przecież kraju. Spoczywa na nas obowiązek niezgadzania się na jawne bezprawie, kłamstwa i nadużywanie władzy. Nie żyjemy w państwie, gdzie policja czy władza stoi ponad ludźmi. Z takiego kraju wyjechaliśmy dawno temu. Nawet Robert Dziekański wyjeżdżał z Polski, gdzie takie zasady już nie obowiązują. Jechał z wielkimi nadziejami, pełen optymizmu do dalekiego kraju, gdzie, wydawałoby się, nie obowiązują one od bardzo dawna. A jednak ten kraj go zawiódł. Zróbmy wszystko, aby był ostatnią ofiarą, bo przecież nie w każdym miejscu znajdzie się Paul Pritchard.
Małgorzata P. Bonikowska
May 8, 2009
© Copyright 2003 by GAZETA Inc.
Opublikowane w Internecie za wiedzą i pozwoleniem wydawcy “Gazety”